Serduszkowy szał, każdy z Nas je przecież zna!

26 Finał #WOŚP za Nami. Kolejne przed Nami. I jak co roku będziemy mocno wspierać. Niech Nam gra do końca i jeden dzień dłużej, albo i dwa dni dłużej! A co! Niech gra!

Niestety w tym roku nie byliśmy na światełku. Oglądaliśmy je na szklanym ekranie. Wszyscy. Mi jak co roku łezka się w oku zakręciła. Nie wiem, ale jakoś tak mam, że jak są sztuczne ognie, to moja buzia zamiast się uśmiechać, płata figle i kąciki ust wywijają się do dołu… Ale radość jest! Tam w środku!

To był dla Mnie ważny Finał. Każdy jest ważny, ale ten szczególnie. Jak to się mówi: „jeżeli czegoś sam nie doświadczysz, to nie zrozumiesz”. Ja rozumiem, przynajmniej się staram. Jednak w tym roku… Sami korzystaliśmy ze sprzętu, który został zakupiony dzięki Orkiestrze. I wiecie co Wam powiem? Jak zobaczyłam czerwone serce na maszynach, którymi badali moje Dzidziunio, to była radość. Że po coś ta Orkiestra jest. Duma, a zarazem łezka w oku ze wzruszenia. Z wdzięczności. Pomagam, pomagałam i będę. Nie, nie dlatego, że Nam pomogli, ale dlatego, że warto pomagać. Zawsze byłam zdania, że pomaganie jest fajne. Jak to mówię: „dzisiaj Ty pomożesz mi, jutro Ja pomogę Tobie”. Wierzę w to. Być może jestem naiwna, ale w to wierzę. Wierzę, że dobro do Nas wraca. Może nie za dzień czy dwa, ale kiedyś na pewno wróci.

IMG_20180115_151833_332-01

Wracając do Orkiestry… Ma ona wielu zwolenników, ale i przeciwników. Zawsze tak było ze wszystkim i będzie. Nie będę z tym walczyła, bo to jak walka z wiatrakami. Każdy ma prawo do swojego zdania. Mój też ma zdanie jakie ma o Orkiestrze. OK. Szanuje. Ale jak mu powiedziałam, że Nasze Dziecię korzystało ze sprzętu zakupionego właśnie dzięki idei Owsiaka to się zdziwił. Można? Można. Nie mówię, że będzie dzięki temu wrzucał do puszki co roku czy brał udział w licytacjach. Raczej chodziło mi o to, żeby dostrzegł, że coś co powinno być w każdym szpitalu, bo po prostu powinno być… Nie zawsze jest.

Orkiestra. Szczerze? Wolę dać Owsiakowi niż na tacę księdzu. Być może zaraz spotkam się z krytyką, że jak tak mogę myśleć… Mogę. Właśnie, że mogę. To mój mózg i moje w nim myśli. Tobie nie muszą się one podobać. Mi też czasami się nie podobają. Mózgu nie zmienię. Możesz mieć inne zdanie. Masz prawo. Ja mam prawo mieć takie jakie mam.

Nie rozumiem jednak tych wrzasków, tego hejtu na czerwone serduszka… Mogą się one komuś nie podobać, ale po co robić to, co niektórzy robią. Nie podoba Ci się – to nie pomagaj, nie wrzucaj do puszki. Olej sprawę. Zawsze możesz pomóc w inny sposób, innym osobom. Nie walcz ze zwolennikami serc. Wystarczy, że masz swoje serce, które bije – skup się na Nim. Jednak fajnie by było, gdybyś pomyślał też o sercach, które gasną… Które właśnie dzięki tym czerwonym papierowym sercom mają szansę bić.

Owsiak. Możesz go nie lubić. Mnie też pewne rzeczy w Nim irytują. Ale nie patrzę na człowieka w czerwonych okularach, który o północy już ledwo mówi.. Patrzę na to co robi. A robi. Że niby kasę bierze dla Siebie? Może i bierze, ale ile tej kasy sobie zostawia? (Ile bym tu mogła podać przykładów ludzi, którzy kombinują, pewnie i Ty takich znasz, a może i sam kombinujesz, żeby było Ci lepiej – tylko do tego się nie przyznajesz…) Nie wnikam. Widzę efekt, a nie doszukuję się czegoś… Wrzucam do puszki. Ba! Nawet jestem w stanie mu dać trochę z tej puszki, byle by robił, to co robi i byle było widać efekty. A uwierzcie mi są one widoczne. Nie widzisz ich? Odwiedź jakiś szpital. Na pewno masz gdzieś w pobliżu. Odwiedź, zobacz serce na maszynie. A jak to Ci nie wystarczy idź do dyrektora danej placówki i zapytaj dlaczego ten sprzęt ma serce. Zapytaj co by było, gdyby tej maszyny z sercem nie było…

Serduszko puka w rytmie cza-cza… Puka. Tysiące serc tego konkretnego dnia puka. I dzięki im za to pukanie! Niech pukają coraz częściej i coraz mocniej. Niech widać na ulicach, w sklepach ludzi z dwoma sercami: swoim bijacym i tym przyklejonym – bijacym dla kogoś.

Reklamy